Paul Thomas Anderson o „Nici widmo”

– To nie jest klasyczne love story

Właściwie każdy projekt Paula Thomasa Andersona („Magnolia”, „Aż poleje się krew”, „Mistrz”) niemal do ostatniej chwili spowity jest mgłą tajemnicy. 23 lutego do kin trafi „Nić widmo”, nowe dzieło Andersona, o którym opowiedział magazynowi „Entertainment Weekly”.

„Nić widmo” to kolejne spotkanie Andersona z trzykrotnym laureatem Oscara® Danielem Day Lewisem. Poprzednim razem spotkali się na planie „Aż poleje się krew” (za który aktor otrzymał kolejną Nagrodę Akademii). Będzie to ostatni film, w którym zobaczymy Day Lewisa, który kilka miesięcy temu ogłosił, że wycofuje się z aktorstwa.

W „Nici widmo” Day Lewis wciela się w postać Reynoldsa Woodcocka, gwiazdy brytyjskiego przemysłu modowego w latach pięćdziesiątych XX wieku. Woodcock słynie z niekonwencjonalnego trybu życia, ale wszystko zmienia się, gdy poznaje Almę, młodą kobietę, która staje się jego muzą.

– Szczerze mówiąc, nieszczególnie interesowała mnie moda, dopóki nie zacząłem czytać o Cristóbalu Balenciadze. Wiódł niemal klasztorne życie, całkowicie skoncentrowany na swojej pracy. Ale nie o tym jest ten film. To raczej opowieść o tym, co dzieje się z człowiekiem, który poświęca się czemuś bezgranicznie, i nagle to wszystko zostaje wzburzone, zakłócone. Zazwyczaj przyczyną jest miłość – mówi Anderson w wywiadzie dla „Entertainment Weekly”. – Ale to nie jest klasyczne love story. Historia jest raczej osobliwa. Jestem zafascynowany romansami gotyckimi, tymi wszystkim historiami o miłości, które mają bardzo silnie zarysowany suspens. Dobra dawka suspensu z miłością w tle to zawsze dobra mieszanka.

– Aby opowiedzieć tę historię, potrzebowałem mężczyzny i kobiety. I jeszcze jednej kobiety. Mężczyzna jest bardzo silny, uparty, doskonale wie, czego chce, to taki trochę faszysta kreacji, który nigdy nie odpuszcza. Aż w końcu pojawia się coś, co sprawia, że jego światopogląd, ta cała otoczka pęka, zostaje roztrzaskana.

Anderson wypowiedział się także na temat ponownej współpracy z Day Lewisem. – Lubimy to, co zrobiliśmy do tej pory. Owszem, zawsze jest ryzyko, kiedy ponownie przystępuje się do współpracy, ale szaleństwem byłoby nie spróbować jeszcze raz. Zresztą od pomysłu do realizacji upłynęło trochę czasu. Tak naprawdę współpracowałem z Danielem nad scenariuszem na każdym jego etapie. Pomógł mi stworzyć te postaci, także jego postać, co dla niego samego było też bardzo pomocne, bo miał czas, by uformować w sobie tę postać.

Reżyser odniósł się także do decyzji Day Lewisa o rezygnacji z kariery aktorskiej. – Nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Myślę, że chciał to zrobić od dawna. Pamiętam, że mówił mi o chęci przejścia na emeryturę dawno temu, to było chyba po filmie „Bokser”. Mam nadzieję, że jeszcze przemyśli tę decyzję. Lubię tak o tym myśleć.

„Nić widmo” w kinach od 23 lutego 2018.

Źródło: tylkohity.pl

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress